Gra w odgrywanie roli. Torment: Tides of Numenera

Atari, amiga, pegasus, pecet, xbox, playstation, komórki… Zawsze ciągnęło mnie do elektronicznego grania. Jak tylko dowiedziałem się, że wszystkie te pudełka ze śrubkami potrafią przenieść do zupełnie innego świata, skorzystałem chętnie i korzystam do dziś. Przez gry zacząłem zarywać noce i wagarować na kolejnych szczeblach edukacji. A wszystko w imię przygody;)

Z czasem moje wymagania rosły. Zawsze szukałem gier dojrzałych fabularnie i negatywnie podchodziłem do wszystkich uproszczeń. Chciałem grać w prawdziwe gry. Wśród książek fantastyka i przygoda szybko ustąpiły miejsca takim autorom, jak Orwell, Bułhakow czy Dick. Podobnie w przypadku gier - szukałem pozycji dojrzałych i oferujących głębszą immersję. Irytował mnie brak naturalnych rozmów, brak logiki w zachowaniu, decyzjach i ich konsekwencjach. Myślę, że gry są w tym punkcie ciągle mocno do tyłu. Przez lata dopieszczano przede wszystkim grafikę, dążąc do jak największego realizmu. A fabuła często była jedynie dodatkiem. Wychodzono z założenia, że w gry grają dzieci. Na szczęście rynek powoli weryfikuje tę postawę. Chlubny przykład to, nie szukając daleko, Wiedźmin. W najnowszą część jeszcze nie grałem, ale jak tylko to nadrobię, chętnie o niej napiszę. Tym razem zajmiemy się innym tytułem. Kąskiem dla graczy dojrzałych, wytrwałych i lubiących czuć grę w kościach.


Nowy Torment to ukłon w stronę klasyki komputerowego RPG. Dlatego warto wspomnieć początki gatunku i przy okazji zrozumieć, że chodzi tu nie tylko o dobrą zabawę, ale też o tytułowe odgrywanie roli.
Właśnie tym elementem gry górują nad filmem czy książką. To zupełnie inne doznanie. Szczególnie, jeśli mamy okazję współtworzyć historię - podejmując decyzje, które naprawdę mają na nią wpływ.




Pierwszy Torment przypomniał, jak ważne w grach jest czucie postaci, którą kontrolujemy. O ile ciekawiej jest, kiedy przejmujemy się jej losami. Takie gry pozwalają naprawdę wejść w czyjąś skórę. To taki prywatny teatrzyk, w którym sami sobie odgrywamy przedstawienie. Dla własnej uciechy i satysfakcji.


mieszanka magii i technologii, często wybuchowa
Torment: Tides of Numenera sięga do korzeni i robi to w wyśmienity sposób. To bardzo trudna gra, ponieważ stawia przed nami zupełnie inne wymagania. Na każdym kroku spotykamy się ze ścianą tekstu. Każdy szczegół jest dopracowany. To sprawia, że wejście w ten świat nie jest łatwe. Szczególnie dla kogoś, kto jest przyzwyczajony do modnych teraz gier “filmowych” (które, trzeba przyznać, są świetną rozrywką), przestawienie się na tryb pełnego skupienia i czytania, wymaga dużo uporu. Po kilku godzinach grania wciąż byłem w mieście, do którego trafiamy na początku historii. Chciałem porozmawiać ze wszystkimi, usłyszeć ich historie i nie przegapić niczego ważnego.

Wiem już, że warto zagrać. Wiem, że warto oddać tej grze długie godziny. Zostawię was na jakiś czas z intrem i w najbliższych dniach będę uzupełniał post, dzieląc się swoimi wrażeniami i materiałami z gry. A na koniec wystawię uczciwą ocenę.

Numenera to niesamowity świat, pełen magii, artefaktów, dziwów i cudów. Ale w końcu rzecz dzieje się miliard lat w przyszłości.




jest miejsce na chore wizje, ściga nas przecież sama Rozpacz
Słowo od lj:




aż chce się sprawdzić, co kryje się za rogiem

34 komentarze:

  1. Ach gry... o ile lepsze były by moje świadectwa gdyby nie one.
    No trudno :3

    Chętnie przeczytam notkę o Wiedźminie, tak mało blogerów graczy mam na swojej liście... może nie potrafię szukać?

    A co do samego Torment: Tides of Numenera to chyba nie przysiadłabym na dłużej.
    Obejrzałam sobie fragment z rozgrywki i mam trochę mieszane odczucia.

    Pozdrawiam!
    Czarny Kotyszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Podszedłem do niej z wielkim entuzjazmem, ale początki nie były łatwe.
      Jak już człowiek się wkręci, czyta się to jak dobrą książkę;)

      Usuń
  2. Zastanawiałam się ostatnio nad Tormentem, ale koniec końców ma zbyt duże wymagania, jednakże mój tata chyba niedługo zacznie w nią grać, coraz więcej o niej mówi.
    Fakt, że ludzie wciąż myślą, że gry są dla dzieci jest niebywale denerwujący, zgadzam się...
    Gustuje jednak w Guild Wars 2, spełnia moje oczekiwania i wymagania, świetnie mi się w nią gra i potrafię spędzić w niej godziny.
    Ah gry... Kocham od małego, pamiętam jak siedziałam przy moim bracie i patrzyłam w ekran jego komputera z utęsknieniem, marząc o tym, bym sama w końcu mogła zagrać. Towarzyszą mi od zawsze i będą towarzyszyć mi nadal, w to nie wątpię!
    Pozdrawiam cieplutko,
    www.lustrzaneodbicieironii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez gier komputery byłyby nudnymi narzędziami do pracy;) przyjemnego weekendu!

      Usuń
  3. Nie wiem dlaczego ale nigdy RPG i gry strategiczne mnie nie kręciły,jestem fanem wszelkiego rodzaju strzelanek,szczególnie tych w których i ruszyć głową trzeba. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz u mnie.Miłego weekendu.Stasiek z www.stanislawgorny.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ambitny gracz, bo i czytać potrafi! Poza tytułem, który opisujesz to czy próbowałeś kiedyś bawić się w esport? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potrafić to jedno, ale tutaj trzeba to naprawdę lubić - tym bardziej, że styl jest bardzo kwiecisty i opisowy. momentami ciężko przez to przebrnąć.

      esport mnie fascynuje i z jednej strony bardzo bym chciał, ale chyba wolę grać rekreacyjnie. Mniejsza presja;) Próbowaliśmy jedynie sił w amatorskich turniejach w Hearthstone'a.

      Usuń
  5. Uwielbiam gry... szkoda, że tyle czasu na nie potrzeba :( W torment nigdy nie miałem okazji zagrać, choć wydaje się interesującym tytułem

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również lubię Orwella, Dicka i Bułhakowa, do tej listy dorzuciłabym jeszcze Ursulę Le Guin. Jednak w żadne gry komputerowe nigdy nie grałam.
    http://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto nadrobić? Jest wśród nich sporo perełek.

      Usuń
  7. Z tego, co piszesz to fajna gierka, tylko raczej dla mojego brata :) on uwielbia te tematy

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej grze, ale z Twojej recenzji wynika, że jest ciekawa :) pokażę ten post mojemu chłopakowi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Woow ciekawa wydaje się ta gra, jestem od Kingi Beściak. Trochę nie mój typ gry ale wydaje się taki tajemnicza ta gra, chyba sobie kupie nią.
    Zapraszam na mój nowy post, http://mytruetherapy.blogspot.com/2017/03/tag-120-faktow-o-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno jest zupełnie inna, więc warto ją sprawdzić chociażby dlatego. Plusem jest też oryginalna i wciągająca fabuła.

      Usuń
  10. Ech, jedyne dwa erpegi, w jakie kiedykolwiek grałam to legendarne ,,Diablo II" i ,,Torchlight". Właściwie oba mi się podobały, ale chyba nie na tyle, żebym wraz z premierą ,,Diablo III" leciała do sklepu wydawać ciężko zarobione piniondze. ;) Sama nie wiem, jakie jest moje podejście do tego typu gier. Chyba jednak wolę TR, UT i Quake'a. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, przy diablo (1&2) spędziłem setki godzin;) Torment jest o wiele bardziej statyczny, więc pewnie nie przypadnie ci do gustu. Chyba że potraktujesz go jak rozbudowaną książkę;)

      Usuń
  11. Mnie nigdy do praktycznie żadnych gier nie ciągnęło. Grywałam jedynie w klasyki takie jak Simsy - jak chyba większość ludzi w mniej więcej moim wieku. Do gier takich, jak opisana w poście, jakoś nie mogę się przekonać, nie przemawiają do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. hmm nie słyszałam o tej grze, ale wygląda interesująco, ja już dawno nie grałam, zatrzymałam się na mojej ulubionej Larze Croft i Snajperze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa jestem jak laik odnalazłby się w świecie tej gry. Mam na myśli siebie i powiem szczerze,że nikt jeszcze nie zdołał zachęcić mnie do tego typu gier, co nie znaczy, że nigdy nie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam jeszcze o tej grze, ale chętnie ją wypróbuję. Bardzo dobra recenzja, mega Ci idzie pisanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za grami RPG, nie lubię tych małych ludzików i nie potrafi mnie to do końca wciągnąć. Zawsze za to lubiłam (i nadal lubię ale nie mam czasu grać) FPP, a moja ulubiona to Thief <3 i lubię jeszcze (mało dziewczyńską grę) GTA :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama w gry nie gram, ale za to mój partner już bardzo chętnie. Post więc przyda się na pomysł na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście gram tylko w marchewki dla relaksu, ale może ta grę polecę moim wnukom do przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra z pewnością rozwija wyobraźnię, choć obawiam się, że młodszym graczom nie przypadnie do gustu. Ale może warto spróbować?;)

      Usuń
  18. Bardzo nie podoba mi się stwierdzenie "grać w prawdziwe gry", każda gra jest prawdziwą grą. Tyle że wszyscy mamy inne oczekiwania względem rozgrywki. Jedni szukają gier na 15 minut by mieć czym się zając podczas drogi do szkoły czy pracy a inni rozbudowanej historii na masę godzin. Kobieta uwielbiająca rozgrywkę typu HOPa, albo dziadkowie ogrywający tytuły na portalach społecznościowych, będą to identyczni gracze jak osoba uwielbiająca w sposób fanatyczny TESa i nazywająca się "prawdziwym graczem". Nie powinno się w taki sposób kategoryzować gier, ludzi, muzyki, itp. Każda gra jest grą i to jest właśnie piękne, wszyscy możemy odnaleźć coś co nas interesuje, uczy, rozbawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodziło mi o przeżycie prawdziwej historii. Prawdziwej, czyli w przypadku gry opowiedzianej w wiarygodny i pociągający mnie sposób, a także mówiącej o rzeczach istotnych. Nie chcę umniejszać grom rozrywkowym. Sam gram ostatnio głównie w fifę, ale akurat w tym tekście chodziło mi o inny ciężar (stąd odniesienie do książek). Jeśli istnieje ktoś taki, jak "prawdziwy gracz", to na pewno nim nie jestem;)

      Usuń
    2. Rozumiem teraz co masz na myśli. :) Super, że przywiazujesz wagę do kontaktu z czytelnikami.
      Spokojnie nie ma czegoś takiego jak prawdziwy gracz.😀
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Cieszę się, że i czytelnicy są otwarci na kontakt. W końcu robimy to dla was;)

      Usuń
  19. Sama już nie gram (chociaż podglądam, jak Kondi gra - jego grę w Wiedźmina obejrzałam niemal całą - to było jak ciekawy serial), bo jestem zbyt mało zręczna i pad mi jakoś nie leży w dłoni. Za to pamiętam jak trzaskałam w podstawówce w Tomb Raidera na kompie. To była pierwsza taaaaaka wspaniała gra i do tego główna bohaterka była babą... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe odsłony Tomb Raidera wypadają bardzo dobrze, chociaż trzeba przyznać, że te pierwsze miały swój klimat, który ciężko odtworzyć;)

      Usuń
  20. Chyba się starzeję,bo przestało mnie to bawić. Wolę celebrować wolne chwile z dobrą książką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu wiesz, co lubisz. To nie starość, to doświadczenie;)

      Usuń
  21. Ja uwielbiam RPG ale już jestem za stary aby siedzieć i ciągle grać więc proszę mnie tu nie kusić :) a tak swoją drogą to najpierw muszę skończyć Wiedźmina 3 (już tylko Krew i Wino zostało) i może wtedy pomyślę o innym czaso-zabijaczu :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016-2017 celebruj czas wolny , Blogger