Co będzie, to będzie, czyli krótko o tym, jak odpuścić i cieszyć się życiem

Dzisiaj porozmawiamy o dryfowaniu. Czymś, co jest powszechnie tępione w nastawionym na sukces społeczeństwie. Mówi się przecież, że tylko zdechłe ryby płyną z prądem. Tymczasem właściwe zdefiniowanie tej postawy może okazać się kluczem do sukcesu. 



Uświadomiłem sobie, że większość mojego życia była walką. Zmagałem się z własnym lenistwem, ale też niechęcią do rutyny i przymusu. I przez to zawsze miałem pod górkę. Nie czytałem lektur - ani w liceum, ani na studiach (mimo że poszedłem na filologię polską), spóźniałem się i zazwyczaj nie wykazywałem stosownego entuzjazmu i zaangażowania. Trudno, myślę. Nie w ten, to w inny sposób. Chcąc nie chcąc, w zasadzie z rozpędu, zacząłem stosować życiową taktykę, którą swobodnie można nazwać dryfowaniem. 

I jest lepiej. Jeszcze nie całkiem dobrze, bo jestem marudą i wobec siebie potrafię być przesadnie krytyczny, ale lepiej. Nigdy nie czułem się dobrze na pierwszym planie, ale odnalazłem się w roli obserwatora i słuchacza. Stwierdziłem, że dopóki nie zjadłem wszystkich rozumów, lepiej jest słuchać i mieć oczy otwarte na nowe wnioski. Dryfowanie nie jest bowiem biernym odtwarzaniem roli. Chodzi raczej o to, żeby w swoją drogę wkładać minimum wysiłku, a przy okazji jak najwięcej się uczyć i mądrzeć. To taktyka na lata.



28 komentarzy:

  1. Dryfowanie kojarzy mi się z życiową niepewnością. Jednak dla Ciebie to wkładanie jak najmniejszego wysiłku i uczenie się możliwie najwięcej, co otwiera mi oczy i pokazuje zupełnie inną definicję dryfowania. Nie wiem tylko, czy aby na pewno byłabym na dryfowanie gotowa. Bardzo lubię wkładać wysiłek w coś, co wiem, że jest dla mnie dobre, że jest dla mnie samospełnieniem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym wysiłkiem chodziło mi raczej o rzeczy, które robimy, bo musimy (a nie chcemy). Moje dryfowanie polega na unikaniu takich sytuacji. Oczywiście nie wyklucza to narzucenia sobie własnego przymusu. Jeśli sprawa jest tego warta, można się jej oddać w całości.
      Chcę zwrócić uwagę na to, żeby umiejętnie oddzielać rzeczy, które robimy dla siebie i które nas rozwijają od reszty obowiązków. Wówczas można na co dzień dryfować i zbierać siły na konkretne akcje;)
      Dzięki za komentarz, pozdrawiam!:)

      Usuń
  2. Dryfowanie jest fajnym sposobem na życie - każdy powinien czasami dryfować :) Swoja drogą ciekawa koncepcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze muszę się przyznać że u mnie jest podobnie wciąż dryfuję. Jednak nigdy nie zastanawiałam się aby właśnie tak to określić. Oby do przodu.Pozdrawiam ciepło, M
    www.wpuszczonawmaliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto o tym czasem pomyśleć i poszukać plusów. Nawet, jeśli nie jesteśmy do końca zadowoleni z tego, w jakim miejscu się znajdujemy.
      Przyjemnego dnia!:)

      Usuń
  4. Nie rozumiem... Nic nie robisz i samo się robi, to chcesz przekazać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca. Chodzi mi raczej o to, żeby nie wkładać za dużo wysiłku w rzeczy, które robimy wbrew sobie. Na pewne sprawy nie mamy przecież wpływu. A przy okazji warto jak najwięcej się uczyć. Po to, żeby wiedzieć, czego chcemy od życia i jak najszybciej zacząć ten cel realizować.

      Usuń
  5. Też kiedyś dryfowałem ale niestety nie wyszło mi to na dobre. Chociaż było to wygodne. Ale jeśli ci się to sprawdza to spoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy musi wypracować swoje metody. Mam nadzieję, że idę w dobrym kierunku.

      Usuń
  6. I ja postanowiłam odpuścić i cieszyć się życiem. Odpuścić - wieczne spinanie się, realizowanie planów punkt po punkcie. Teraz - wciąż spełniam marzenia, jednak z zupełnie innym nastawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki, że pokazałeś inny sposób dryfowania - ja podobnie jak inni, zawsze uważałam dryfowanie za płynięcie z prądem w negatywnym sensie. Bardzo mi imponuje taka postawa, o jakiej piszesz - słuchania i nabierania mądrości, bo przecież tylko wtedy można dowiedzieć się czegoś nowego. A może napiszesz kiedyś jakie są efekty takiego dryfowania?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko wystarczająco zbadam temat;)

      Usuń
  8. :) Umiejętność odpuszczania jest często kluczowa. Chodzi o to, żeby nie spinać się zanadto, tylko wydatkować swoją energię na rzeczy dla nas najważniejsze i nie przejmować się tym, na co wpływu nie mamy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne podejście ;) Wiedziałam,że jest termin, bądź koncepcja na mój sposób bycia ;) ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dryfowanie przyszło mi do głowy dopiero przy pisaniu, ale coraz bardziej odpowiada mi to słowo:) Myślę, że pociągnę temat, bo mam tu jeszcze parę rzeczy do powiedzenia;)

      Usuń
  10. Grunt to znaleźć sposób na życie, w którym jest nam dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Końcowa tekstu jest kwint esencja😃 chyba ja również dryfuje. Pozdrawiam 😃

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi często mały wysiłek kojarzy się ze słabymi wynikami, ale racja, że rozsądek pozwala wybrać najlepsze techniki nauki i odpowiednie materiały, więc warto się czasami zastanowić nad tym, co wybieramy i jak się uczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardziej chodzi mi o to, żeby nie wysilać się za bardzo wbrew sobie. Czasami jakaś sprawa tak nas pochłania, że nawet nie zauważamy, że to praca. I taki wysiłek lubię;)

      Usuń
  13. Nie jestem do końca przekonana, że u mnie by to podziałało. W takim wypadku spędziłabym całe dnie na spaniu i oglądaniu seriali. A za coś żyć trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zostać specjalistką ds. seriali;) Przy takim zatrzęsieniu produkcji ludzie niedługo będą potrzebować osobistych doradców, żeby wiedzieć, co oglądać;)

      Usuń
  14. super post, ja bardzo bym chciala umieć odpuścić... muszę się tego nauczyć i wypróbować Twoją metodę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że przyniesie korzyści;)

      Usuń
  15. Dryfowanie nie kojarzy mi się dobrze. Poszłabym raczej w inną stronę- zamiany muszę na chcę i wtedy od razu wszystko wygląda lepiej, możesz więcej, więcej CI się chce, bardziej korzystasz z życia. Zamiast je przetrwać- żyjesz pełną piersią! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, że na każdego działa trochę inny sposób, więc przede wszystkim warto szukać. z "chcę" bywa różnie, szczególnie, jeśli wypowiadamy je na przekór sobie;) można wtedy zastosować wersję z "warto"

      Usuń
  16. Dryfowanie sprawdza się w sytuacjach, gdzie faktycznie nie warto się spalać... i może lepiej pomilczeć i odpuścić... ale człowiek znajduje się w rożnych sytuacjach i nieraz trzeba się zaangażować w coś, dla kogoś, nawet jak Cię to nie interesuje...Na dłuższą metę Twoja taktyka może dla innych (znajomi, przyjaciele) być uważana za brak zainteresowania danym tematem czy zaangażowanie w relacje...A swoją drogą, ciekawe jak się rozwijasz wkładając w swoją drogę minimalny wysiłek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po prostu staram się więcej myśleć niż robić;)
      ale zwróć też uwagę na to, co nazywam wysiłkiem. jeśli coś przynosi mi satysfakcję i właśnie pomaga się rozwijać, nie jest to dla mnie pracą.

      Usuń

Copyright © 2016-2017 celebruj czas wolny , Blogger