5 zmian w ciele po przejściu na wege

Właśnie mija tydzień, odkąd mierzę się po raz drugi z dietą bezmięsną. Początek pierwszej próby miał dla mnie wymiar mistyczny. Któregoś dnia po sesji medytacyjnej spojrzałam na garnek rosołu i poczułam, jakby ktoś zdjął mi z oczu jakiś filtr. Kurze skrzydła w wywarze przestały być jedzeniem i stały się tym, czym były od początku. Odciętymi częściami ciała. Było to dość makabryczne przeżycie, które mocno wpłynęło na mój sposób odżywiania się przez następny rok. 
Dlaczego wróciłam do mięsa? Chyba ze strachu. Był początek jesieni. Owoców i warzyw nagle zrobiło się mniej. A we mnie zrodziła się pewność, że bez codziennego żmudnego planowania jadłospisu najpierw będzie ze mną kiepsko, a potem zacznę chorować. Na pewno jest w tym ziarno prawdy, ale wegetarianizm, a nawet weganizm przecież nie zabijają. 
Tym razem sprawdziłam. Oto, co stanie się z naszym ciałem, gdy odstawiamy mięso.



1. Schudniemy (a poziom cholesterolu spadnie). 


Zmiany możemy zauważyć już trzeciego dnia. Jeśli nie dostarczamy organizmowi białka zwierzęcego, musi pozyskać je z innych źródeł. Nawet jeśli o to zadbamy, uzupełniając jadłospis roślinami strączkowymi, bilans energetyczny różni się od tego przy mięsnym posiłku. To, że po przejściu na wegetarianizm chudniemy średnio 3,5 kilograma, nie wynika tylko z diety. Decydując się na ograniczenia żywieniowe zwykle jemy bardziej świadomie, a nasz styl życia staje się bardziej aktywny. Nie oznacza to więc, że bez mięsa chudniemy obligatoryjnie. Dieta jarska to też więcej węglowodanów, a jeśli często będziemy raczyć się fryteczkami w wegańskiej fryturze, możemy wręcz nabrać wagi;).  

A co z cholesterolem? Bardzo niski poziom tłuszczów nasyconych i cholesterolu w daniach bezmięsnych sprawia, że jego poziom we krwi może spaść o 35%, jeśli tylko zmienimy dietę. Jedząc więcej roślin dostarczamy też organizmowi sporo błonnika, który bezpośrednio obniża zły cholesterol. Nic dodać, nic ująć.  


2. Flora bakteryjna w jelitach zmieni się, a na początku na pewno pojawią się wzdęcia. 

Mówiąc najogólniej diety bezmięsne sa probiotyczne i już tydzień na warzywach wystarczy, żeby dać jelitom porządne wsparcie i detoks. To, co trawimy, bezpośrednio wpływa na naszą florę bakteryjną. Dobrze wesprzeć ją błonnikiem, czyli na śniadanie zjadać np. owsiankę.
Wzdęcia, które mogą nas męczyć przez pierwsze dni, to skutek trawienia większej ilości warzyw. 



3. Złagodzą się stany zapalne.

To właśnie one bezpośrednio przyczyniają się do występowania nowotworów. Co ważne często przebiegają bezobjawowo i mogą trwać nawet kilka lat. Niedoleczone ucho czy kolano po urazie plus przetworzona żywność (w tym cukier) sprzyjają zarówno wszystkim chorobom autoimmunologicznym, jak i stanom zapalnym. Dieta roślinna, optymalizując PH organizmu, sprzyja jego leczeniu. Wzrost energii, czystsza cera czy zdrowsze włosy i paznokcie to efekty równowagi kwasowo-zasadowej, które zobaczymy już po miesiącu. W świetle powyższego wraz ze zmianą diety warto zająć się też np. ćmiącym od czasu do czasu zębem:).


4. Patrząc długofalowo zmniejszy się ryzyko zachorowania na cukrzycę typu B.

Wegetarianie nie chodzą do fast foodów i są szczuplejsi, to jasne. Ale ciekawostką jest, że zarówno tłuszcz zwierzęcy, jak i zawarte w mięsie azotany (oraz współcześnie antybiotyki) bezpośrednio przyczyniają się do uszkodzenia komórek trzustki. Biorąc pod uwagę, że nie można przeszczepić tego organu, a jego nowotwór jest jednym z najbardziej agresywnych, jest to mocny argument za postawą wege.


5. Bez uważniej układanej diety (i suplementacji) można się rozchorować.

Nie oznacza to, że musisz podporządkować życie jedzeniu. Jednak wykluczając mięso z diety warto dla zdrowia zmienić nieco nawyki żywieniowe. Oznacza to więcej surowych owoców i warzyw. Bez względu na to, czy jesteśmy jaroszami, warto wybrać pestki i orzechy zamiast chipsów czy herbatników miedzy posiłkami. Sprawę mocno ułatwia też gotowanie na parze. Jesienią i zimą warto suplementować witaminę D. Ci, którzy od mięsa stronią, dodatkowo powinni brać też B12. Jeśli nie jedzą nabiału, to koniecznie. Bierze ona  bowiem udział w produkcji czerwonych krwinek, więc jeśli o tym zapomnicie, dostaniecie anemii. Podobnie jest z żelazem, choć ma ono więcej naturalnych źródeł, a jeśli połączymy je z witaminą C, lepiej się wchłania.



Jak widzicie, nie taki diabeł straszny. Choć rzeczywiście, żeby być zdrowym jaroszem nie wystarczy tylko wyeliminować z diety mięso. Warto się "pomęczyć" i ułożyć sobie jadłospis bogaty we wszystkie elementy. Wtedy zmiana będzie dobra;).



6 komentarzy:

  1. ja na wege już od dawna i naprawdę spoczko jest, wydaje mi się, że przesadzasz, więcej krzywdy można sobie zrobić jedząc ciągle schabowe, rosoły tłuste, golonki, kełbachy etc, a tak się odżywia bardzo dużo ludzi w Polsce. Dodać jakość mięsa... nie dawno czytałam artykuło tym że TRUDNO jest zjeść 5 PORCJI WARZYW ... lol... jak to trudno? to co jedzą ludzie? A no kurczka w pamierce smażonego na oleju z frytkami z piekarnika, bo to szybkie i gotowe, spaghetti etc, na śniadanie białą bułę z szynką i to samo na kolację... wtedy to faktycznie trudno. Ale kto ma niezdrowszą dietę? kto bardziej potrzebuje suplementacji witamin :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jak najbardziej zachęcam do wege. I sama się z tym próbuję :) Chciałam tylko zwrócić uwagę że warto to zaplanować szczególnie jeśli wcześniej jedliśmy bardzo 'tradycyjnie' :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wielu zalet takiego odżywiania nie jest ono dla mnie - zabrakłoby mi samozaparcia i wytrwałości...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet rezygnacja częściowa daje bardzo duże efekty. Nie tylko człowiek chudnie, ale ja np. czuję się lżejsza, rzadziej boli mnie żołądek i głowa (co wcześniej się zdarzało dość często). Moja skóra, włosy i paznokcie wyglądają lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy4/3/17 18:45

    Dietę jarską stosują JAROSZE - to częsty błąd, że określa się tak wegetarianizm. Jest to mylące ponieważ WEGETARIANIE NIE JEDZĄ RYB (pomimo powszechnie błędnemu myśleniu, że ryba to nie mieso - TO MIĘSO) natomiast jarosze ryby jedzą - tym samym nie są wege. Poza tym wegetarianizm/weganizm to NIE DIETA - to styl żywienia.

    "Wegetarianie nie chodzą do fast foodów i są szczuplejsi, to jasne." - chodzą i są także grubsi wegetarianie - wystarczy rozleniwić się i karmić się gotowcami lub korzystać często z rosnącej oferty wegeknajp - nie zawsze zdrowych przecież :)

    Chciałabym dodać jeszcze jedną rzeczy - WEGE NIE ZNACZY ZDROWO - ABY TAK BYŁO TRZEBA MYŚLEĆ CO SIĘ JE - TAK JAK PRZY DIECIE TRADYCYJNEJ.
    Często ludzie boją się przejść na wege/wegan bo kolezanka/tata/ciotka/znajomy mieli anemie, niedobory, zle się czuli i wrócili do mięsa, produktów odzwierzących. Przyczyną tego jest własnie nieprzemyślany styl żywienia - można tak jak autorzy wspominają - jeśt frytki, sojonezy, nuggetsy z selera itp. i doprowadzić organizm do wycieńczenia - a wystarczy rozeznać się, pocyztać i zdorwe nawyki wplatzją się w jadłospis same :)

    No i oczywiście 3mam kciuki za autorów na wege - za mną juz kilka dobrych lat i to prawda - wege przemyślana dieta jest w pełniwartościowa, pozwala funkcjonować bez zadnej szkody dla organizmu - myślę, że najlepiej wiedzą o tym WEGAŃSCY SPORTOWCY - Ultramaratończyk Scott Jurek – Jego popisowe zawody to Western States 100 Mile (około 161 km) Endurance Run, które wygrał siedem razy z rzędu; Zawodniczka sportów sylwetkowych i bokserka Amanda Reister; Mac Danzig, zawodnik UFC – zawodnik wagi lekkiej i zwycięzca szóstego sezonu Ultimate Figher Competition; czy Łyżwiarka Meagan Duhamel, która w zeszłym roku zdobyła najlepszy wynik w historii łyżwiarstwa w parach w Kanadzie. TAKŻE NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ – LUDZIE ZYJĄ NA WEGE/WEGAN, OSIĄGAJĄ NIESAMOWITE SUKCESY I JAKKOLWIEK INFANTYLNIE TO NIE ZABRZMI – SWOIM STYLEM ZYCIA RATUJĄ ZIEMIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wartościowy komentarz podpisuję się pod tym obiema łapkami :))

      Usuń

Copyright © 2016-2017 celebruj czas wolny , Blogger